GWIAZDY I KORONY, czyli Wysoka i Turbacz (KGP #16, 23)

W sierpniu tego roku, w ramach odpoczynku od codziennych trekkingów w Tatrach, wybraliśmy się na spływ Dunajcem. Prowadził nas młody chłopak, opowiadając o pienińskich legendach i przyrodzie. Wtedy właśnie zdecydowaliśmy, że wybierzemy się jesienią w Pieniny.

Nocleg zarezerwowaliśmy w pobliżu Jeziora Czorsztyńskiego w Willi Jordanówka – gorąco polecam. Wyjazd zaplanowaliśmy od soboty do poniedziałku, z zamiarem wejścia na szczyty z listy Korony Gór Polski.

Zaczęliśmy od zamku w Niedzicy, inaczej zwanym Zamkiem Dunajec. Zamek pięknie prezentuje się z brzegu rzeki, ponieważ znajduje się na niewielkim cyplu. Piękny jest z niego również widok na okoliczne pasma górskie.

Najbardziej charakterystyczną górą w okolicych są Trzy Korony (982 m n.p.m.). Nie są one jednak najwyższe w Pieninach, a co za tym idzie – nie liczą się do KGP. Ciężko było sobie jednak odmówić wejścia. Ruszyliśmy z wioski Sromowce Niżne, jest tam dosyć spory parking, żółtym szlakiem. Po około 2,5 kilometra, na Przełęczy Szopka, odbiliśmy na szlak niebieski i jakiś kilometr dalej ustawiliśmy się w kolejce na punkt widokowy. Kolejka była dosyć spora, czekaliśmy około 20 minut. Było warto, gdyż pięknie widać stamtąd Tatry, nawet przy nienajlepszej widoczności.

Trasa w dwie strony – 8,5 km, zajęła nam 4:20 (łącznie ze staniem w kolejce). Pokonaliśmy w tym czasie 540 metrów przewyższeń.

Trzy Korony trasa

Zmierzchało, gdy zeszliśmy na dół. W schronisku „Trzy Korony” zjedliśmy pyszną kolację i pojechaliśmy się zakwaterować. Willa Jordanówka położona jest przy samym jeziorze, ma pomost wychodzący do jeziora i rewelacyjny plac zabaw (gdyby ktoś potrzebował). Ponieważ jest oddalona od innych zabudowań i świateł, a niebo było bezchmurne, przepięknie widać było gwiazdy, konstelacje, a nawet mgławicę.

Następnego dnia zaplanowaliśmy wejście na Wysoką, zaliczaną do KGP (1050 m n.p.m.). Samochód zostawiliśmy na parkingu w Jaworkach i zielonym szlakiem ruszyliśmy do góry. Początkowo szlak biegnie wzdłuż potoku Kamionka, co wygląda bardzo urokliwie. Po około półtora kilometra błędnie odbiliśmy na lewo i przypadkiem znaleźliśmy się w schronisku w pobliżu bacówki. Skorzystaliśmy z okazji by napić się kawy i kupić po serku na drogę, następnie wróciliśmy na szlak. Tamten odcinek nie był ciekawy, jednak po chwili przychodził w piękną polanę. Tak doszliśmy do rozdroża, gdzie odbiliśmy na szlak niebieski. Było stromo, odcinek błotnisty, przez co trochę się ślizgałam, ale udało się wejść. Końcówka to również strome podejście między drzewami, ale idzie się już o wiele łatwiej w całkiem przyjemnych okolicznościach przyrody. Na szczycie jest punkt widokowy, z którego pięknie widać Tatry. Można tam też wziąć pieczątkę do książeczki.

Wysoka trasa

Po powrocie na dół tą samą trasą mieliśmy przed sobą jeszcze sporo dnia. Postanowiliśmy zatrzymać się w Szczawnicy i tam zjeść obiad. Był to ogromny błąd… W jednej restauracji czekaliśmy 20 minut na kelnera, zrezygnowani wyszliśmy. Usiedliśmy w bistro w pobliżu, ale jedzenie było zimne i niewarte swojej ceny. Poszliśmy jeszcze do parku i wtedy zaczął się ON… Korek. Był piękny weekend, w Pieniny zjechało się mnóstwo ludzi i o godzinie 17-stej wszyscy postanowili wracać. W konsekwencji, ze Szczawnicy do Czorsztyna – 15 km – jechaliśmy 4 godziny. Wszystko za sprawą ronda w Krościenku nad Dunajcem…

Gdy dojechaliśmy do Jordanówki, kuchnia była już zamknięta. Szczęśliwie właściciel gotował właśnie zupę rybną i mieli jeszcze resztkę kwaśnicy, więc udało nam się zjeść coś dobrego tego dnia. Dowiedzieliśmy się wtedy, że korek te tamtym miejscu to standard.

Na poniedziałek zaplanowane mieliśmy wjeście na Turbacz, również zaliczany do KGP – 1310 m n.p.m. w paśmie Gorce. Pojechaliśmy zatem do miejscowości Koninki – przy wejściu na niebieski szlak znajduje się spory parking. Przy wejściu do Gorczańskiego Parku Narodowego kupiliśmy bilety i przypinki z logiem parku – salamandrą.

Szlak na górę był piękny. Dosyć stromy i nie ma widoków, bo biegnie przez las, ale za to piękny las w czasie polskiej złotej jesieni. Niebieskim szlakiem dochodzi się do Schroniska PTTK na Turbaczu, później należy odbić na szlak czerwony. 7 km i 730 metrów wyżej jest się na szczycie. Pieczątkę do książeczki można wziąć w schronisku.

IMG_8516

IMG_8487

IMG_8483

IMG_8496

IMG_8536

W planie mieliśmy zrobienie trasy okrężnej, więc poszliśmy dalej szlakiem czerownym i na Obidowcu odbiliśmy na szlak zielony. Tak doszlismy do górnej stacji wyciągu narciarskiego. Mieliśmy dwie opcje: dalej szlakiem zielonym wrócić do miejscowości Koninki i tam szukać szlaku niebieskiego, aby dojść na parking, co wiązałoby się z pokonaniem sporego odcinka po asfalcie, albo zejść na dół stokiem narciarskim. Nie powinno się tak robić, ale tak – zbiegliśmy w dół stokiem. Żałuję i obiecuję poprawę.

Turbacz trasa

Łącznie idąć taką trasą pokonaliśmy 16 km oraz 785 m przewyższeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s